FUNDACJA DOMUS ET LABOR

Janusz Bołożuk

Prezes Fundacji Pomocy Bezrobotnym i Bezdomnym “Domus et labor”, która działa od 1991 r. W jego słowniku nie ma słowa “nie” dla pomocy innym ludziom. W Piasecznie cieszy się uznaniem i szacunkiem wszystkich obywateli. Osobiście prowadzi i koordynuje bezpośrednią pomoc socjalną i rzeczową w tym rejonie. Dlatego został honorowym obywatelem tej miescowości. W 2011 r. został również odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi. Do wielu dotychczasowych obowiązków doszło mu ostanio udzielanie porad obywatelskich i informacji prawnej w Centrum Porad przy ul. Puławskiej 32E.
.fragment - ... podczas sesji rady miejskiej tytuł Honorowego Obywatela Gminy Piaseczno nadano Januszowi Bołożukowi - prezesowi fundacji Domus et Labor.... 

Na ryby z Januszem Bołożukiem

Ktoś bardzo mądry powiedział, że biednemu nie powinno się dawać ryby ale wędkę by sam je łowił. W pierwszych latach działalności Fundacji wierzyliśmy w tą maksymę i nasza działalność koncentrowała się na działaniach szkoleniowych oraz pomocy w poszukiwaniu miejsca pracy.
Wkrótce okazało się jednak, że coś tu nie tak. Sama wędka to za mało. "Biedny" nie bardzo wiedział jak się nią posługiwać, gdzie łapać, jakie stosować przynęty a i sprzęt do łapania był coraz bardziej skomplikowany. Kolejne szkolenia o coraz wyższym poziomie np. "Aktywnego poszukiwania pracy" oraz kursy zawodowe: komputerowe, operatorów wózków jezdniowych, ABC przedsiębiorczości a także stała pomoc w poszukiwaniu miejsca pracy, pisaniu życiorysu, nawiązywaniu kontaktu z potencjalnym pracodawcą, pomogły wielu ludziom w podjęciu pracy.
Ale jak pomagać tym którzy nie lubią ryb, a nawet mają uczulenie na samo słowo praca - o przepraszam powinno być ryba. Nie są oni zainteresowani żadną formą połowów a jeśli nawet wybiorą się na ryby bardzo szybko rezygnują o ile wcześniej nie pogoni ich właściciel stawu lub inni wędkarze.
Prawidłową reakcją powinno być stwierdzenie - a pies ich trącał- lub coś bardziej dosadnego. Niestety ci uczuleni na ryby najczęściej mają na utrzymaniu rodziny, często liczne rodziny a ich rybo wstręt z reguły wywołany jest nadmiernym umiłowaniem płynów w których żadna ryba, wbrew twierdzeniu uczulonych, nie lubi i nie może pływać.
Od lat, przed rozpoczęciem pracy, uczestniczyłem w porannej Mszy Świętej. Ponieważ nie lubię się spóźniać, najczęściej docierałem przed czasem a ponieważ w aucie było cieplej niż w kościele, miałem czas na obserwację placu przykościelnego. W zasięgu wzroku miałem kilka śmietniczek. Początkowo myślałem, że to tylko zbieracze puszek szukający skarbów w śmietniku. Moje zdumienie było bezgraniczne kiedy dostrzegłem co tak naprawdę budzi zainteresowanie szperaczy. Oni po prostu wyjadali i dopijali resztki znajdowane w śmietnikach. XXI wiek centrum miasta powiatowego Piaseczna.
Zdarzyło mi się raz, wcześnie rano, robić zakupy w hipermarkecie. Zobaczyłem jak pracownicy zdejmują z półek wędliny w końcowym okresie przydatności do spożycia. Na pytanie co z tym się dzieję otrzymałem odpowiedź -leci do kontenera. Skojarzenie było oczywiste. Marnowanie żywności, jak ktoś woli marnowanie darów Bożych i ludzie wyjadający ze śmietnika.
Ponieważ byłem "za krótki" poprosiłem o pomoc Pana Zalewskiego burmistrza Piaseczna. Reakcja była natychmiastowa i już po kilku dniach spotkaliśmy się z Dyrektorem Auchana w Piasecznie. Wkrótce podpisywaliśmy (Auchan Gmina Fundacja) umowę o przeka-zywaniu tzw. strat dla najuboższych. W międzyczasie Firma "Dar Natury" podarowała Fundacji, przystosowany do przewozu żywności, samochód dostawczy "Lublin". Samochód ten dzięki Bogu i troskliwej opiece warsztatu samochodowego Pana Marka Lapczyńskiego z Chylic, jeździ do dzisiaj.
Jeszcze tyko kilku wolontariuszy i można było zaczynać. Zasady były proste. Z pomocy żywnościowej może korzystać każdy potrzebujący. Nikt nikogo nie pyta skąd i dlaczego. Jeśli masz odwagę stanąć w tej kolejce, na pewno potrzebujesz pomocy. Pozostali współtowarzysze niedoli szybko Cię zweryfikują. Kolej-ność wydawania też jest prosta. Najpierw rodziny wie-lodzietne, potem inwalidzi i starsi a na końcu reszta. Wolontariusze, wyłonieni spośród korzystających z pomocy, odbierają segregują i wydają żywność. Nadwyżki trafiały do lokalnych ośrodków opieki społecznej.
Niestety po kilku latach, sprawa piekarza z Lubonia, któremu Urząd Skarbowy naliczył podatki od chleba podarowanego ubogim, wystraszyła naszego darczyńcę i straciliśmy podstawowe źródło zaopatrzenia. Aktualnie zbieramy straty w innej zaprzyjaźnionej sieci handlowej i ze względu na zmianę przepisów prawnych liczymy na powrót do dawnych darczyńców.                                               Janusz Bołożuk

Anioł

Wczoraj w nocy poprosiłam Anioła, aby czuwał nad Tobą.
On jednak wrócił do mnie.
A kiedy zapytałam "dlaczego",odpowiedział: "Anioły nie czuwają nad Aniołami!"
W Twoim świecie jest 20 Aniołów. 10 z nich śpi. 9 się bawi. 1 czyta tę wiadomość.
Proszę przeczytaj, to nie żart.
Anioły zauważyły, że z czymś się zmagasz. One powiedziały, że to już minęło i otrzymujesz błogosławieństwo.
Jeśli wierzysz w Anioły, prześlij tę wiadomość dalej i nie zignoruj jej.
Dwie ważne sprawy zostaną dziś w nocy w Twoim umyśle uporządkowane.
Odpuść wszystko i przekaż to dalej. Jutro będzie najlepszy dzień.
Wyślij to proszę do 10 przyjaciół (włączając mnie).
Jeśli tego nie dostanę, zrozumiem, że do nich nie należę.
Jeśli dostaniesz 5 odpowiedzi, ktoś kogo lubisz, mile Cię zaskoczy.
Z błogosławieństwem..                               (z Internetu - Maria I.)
Kreator stron internetowych - strona bez programowania